Ci Francuzi, który w trakcie wakacji nie odcięli się od mediów, byli bombardowani mapami swojego kraju, na których zaznaczano lokalizacje dotknięte upałami, suszą, czy pożarami. A tego lata we Francji mieliśmy także tornada i gradobicia. Zmiany klimatu już są obecne w Europie – polecamy komentarz naszej ekspertki, Joanny Różyckiej-Thiriet.
Wolisz odsłuchać ten tekst? Wersja czytana przez autorkę jest dostępna tutaj
W 2015 roku we francuskiej stolicy podpisano tzw. porozumienie paryskie – państwa-sygnatariusze Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC) zobowiązały się podjąć działania, aby wzrost temperatury na świecie do końca stulecia nie przekroczył 1,5°C. W owym czasie porozumienie wydawało się dosyć dużym sukcesem, choć ekolodzy powiedzieliby, że za mało i za późno. To na kanwie porozumienia paryskiego Unia Europejska zdecydowała, że do 2050 roku stanie się neutralna klimatycznie. Zamierza produkować tylko tyle emisji gazów cieplarnianych, ile jest w stanie ich zabsorbować.
Po 10 latach od przyjęcia porozumienia mamy dowody, że sprawy nadal nie idą w dobrym dla nas kierunku. Jak wynika z raportu „European State of the Climate 2025” Światowej Organizacji Meteorologicznej i Serwisu Copernicus, Europa jest kontynentem, który najszybciej się ociepla (ponad dwa razy szybciej niż średnia dla ogółu kontynentów). Marna pociechą może być fakt, że jeszcze szybciej ociepla się region Arktyki.
Tegoroczne lato we Francji było dobrą (niestety) ilustracją zmian klimatu i gwałtowanych zjawisk pogodowych. 3 września agencja Météo-France (odpowiedniczka polskiego Instytutu Meteorologii) opublikowała przygnębiający raport „BILANS KLIMATYCZNY LATA 2026. 1 czerwca 2026 – 31 sierpnia 2026” („BILAN CLIMATIQUE DE L’ÉTÉ 2026 1er juin 2026 – 31 août 2026”). Zacznijmy więc od ekstremalnych upałów. „Lato 2026 staje się najcieplejszym latem od 1900 roku ze średnią temperaturą w skali 24 godzin w wysokości 24,0°C” – czytamy opracowaniu Météo-France. „Maksymalne temperatury w lecie 2026 roku często osiągały bezprecedensowe wartości i średnio w skali pory roku demonstrują anomalię o wysokości 4,8°C”. „45% terytorium doświadczyło przynajmniej raz w ciągu lata temperatury maksymalnej wyższej lub równej 40°C”. W niektórych miejscach tak wysokie temperatury odnotowano po raz pierwszy. Dodatkowo 90% terytorium Francji doświadczyło przynajmniej raz temperatury wyżej lub równiej 35°C.
W tym roku wysokie temperatury zaczęły się we Francji już w maju, kiedy ludzie powinni jeszcze normalnie pracować, dzieci uczyć się, a gospodarka pracować na pełnych obrotach. Potem było tylko gorzej. Météo-France zadekretowała 3 oficjalne fale upałów w skali kraju – od 17 do 30 czerwca, od 4 do 19 lipca i od 28 lipca do 19 sierpnia. Łącznie, rekordowe 53 dni skrajnego gorąca. Jak widać, ledwie był czas, żeby nieco odetchnąć. Zjawisko fal upałów Météo-France uwzględnia w pomiarach od 1947 roku. I co ważne, od 1947 do 2010 roku mieliśmy we Francji 29 fal upałów z łącznych 54. Pozostałe miały miejsce od 2011 roku, więc widać jak na dłoni, że zjawisko to się nasila.
W efekcie upałów jeszcze w trakcie roku szkolnego jak bumerang powrócił temat budynków szkół niedostosowanych do zmian klimatu. Niektóre szkoły trzeba było zamykać, bo były przegrzane, w niektórych innych skracano lekcje. Tyle, że uczniowie zostawali w domach, które również niekoniecznie zapewniały im komfort termiczny. Bo problemem są również mieszkania niedostosowane do upałów. Przykładem są paryskie pokoje na poddaszach, tzw. „chambres de bonnes”, kiedyś przeznaczone dla służby.
Już w czerwcu zaczęto we Francji rozmawiać także o ilości zgonów wywołanych przez upały. Francuzi mają bowiem rodzaj zbiorowej traumy wywołany falą upałów w 2003 roku, kiedy na skutek wysokich sierpniowych temperatur zmarło aż 15 000 osób (w dużej mierze były to osoby starsze). W efekcie hekatomby 2003 roku wprowadzono np. obowiązek, by w domach spokojnej starości była przynajmniej jedna wspólna klimatyzowana sala. Personel musi sprawdzać temperaturę w placówce, zamykać okiennice i zachęcać rezydentów do picia. Według publicznej instytucji Santé Publique France, sama tylko czerwcowa fala upałów kosztowała życie 5 764 osób (z różnych przyczyn). Służba zdrowia pracowała w lecie na podwyższonych obrotach – w efekcie upałów rosła liczba hospitalizacji. Na marginesie dodajmy, że niektóre szpitale też nie są w stanie zapewnić optymalnych temperatur pomieszczeń swoim pacjentom.
Kolejny tegoroczny problem – susze. Po mokrej zimie we Francji nadeszła sucha wiosna i suche lato: w czerwcu deficyt opadów wynosił 50%, a w lipcu 70%. W opinii Météo-France 2026 to drugi najbardziej suchy rok po 1959.
A jak skrajna susza, to i pożary. Francja musiała się mierzyć tego lata z wielkimi pożarami, które w 2026 roku strawiły już ponad 100 000 hektarów (to rekord). Co gorsza, tego lata we Francji po raz pierwszy pojawiło się zjawisko pyrocumulonimbusów – gęstych chmur, przenoszących żar, w których następują wyładowania elektryczne. Polskie media donosiły zresztą o skali tych pożarów i zniszczeniach. Jedne z bardziej dotkliwych to te w miejscowości Le Porge w Żyrondzie, gdzie spaliły się 183 domy (ale nikt nie zginął). Niektórzy mieszkańcy miejscowości byli na tyle rozgoryczeni, że oskarżali strażaków, że poświęcili biedniejsze Le Porge, żeby uratować od pożaru inne, bardziej dostatnie okolice (strażacy zdecydowanie zaprzeczają tym pomówieniom). W pewnym momencie w departamencie Żyrondy ewakuowano ponad 200 000 osób.
Upały, susze, pożary itp. były kolejnymi ciosami dla francuskiego rolnictwa, i tak już będącego w kiepskiej kondycji. Jak wskazują eksperci, we Francji powinna się odbyć poważna debata nad przyszłością rolnictwa – np. w związku ze zmianami klimatu nie będzie możliwa uprawa tych samych roślin, lub przynajmniej trzeba będzie uprawiać bardziej odporne odmiany (np. takie głębiej zapuszczające korzenie).
Na te wszystkie kosztowne dostosowania do zmian klimatu – adaptację budynków, wsparcie dla rolników, dofinansowanie służb ratowniczych – Francji brakuje pieniędzy, bo kraj ma obecnie dużą dziurę budżetową i ogromny dług publiczny. Rząd właśnie pracuje nad budżetem na 2027 rok, ale już wiadomo, że, jaki by ten budżet nie był, będą wielkie problemy z jego przyjęciem. W skrajnym przypadku Francja może zostać bez budżetu (z prowizorium budżetowym) do czasu wybrania nowego Zgromadzenia Narodowego po wyborach prezydenckich, a więc do połowy 2027 roku.
A gdzie jest Polska w dyskusji o dostosowaniu do zmian klimatycznych? 7 września w Sejmie odbyła w Sali Kolumnowej „Narodowa Debata o Bezpieczeństwie Klimatycznym Polek i Polaków” z udziałem naukowców. Mowa była m.in. o tym, że w Polsce też mamy wysokie temperatury, problem z dostępem do wody, o tym, że w przyszłych latach może być jeszcze gorzej. Musimy dostosować się do zmian.
Joanna Różycka-Thiriet
Ekspertka Fundacji Schumana
