Czy rządy Roberta Ficy są zagrożone? Główny ekspert Fundacji Rafał Dymek opisuje, dlaczego wyniki wyborów samorządowych na Słowacji, w tym porażka koalicji w Bratysławie i przewaga opozycji w radach regionów, to dla rządzących sygnał ostrzegawczy przed wyborami w 2027 roku.
24 października na Słowacji odbyły się wybory samorządowe. Ich wynik to aktualny pomiar nastrojów politycznych przed planowanymi na wrzesień 2027 wyborami parlamentarnymi. Jak to zwykle bywa z wyborami samorządowymi, ze względu na ich wielowątkowość, wyników nie da się przełożyć jeden do jeden na sytuację ogólnokrajową. Oto jednak najważniejsze wnioski, które można wyciągnąć z przebiegu i wyniku tych wyborów:
- Aktualnie rządząca koalicja trzech partii SMER-HLAS-SNS, pod przywództwem premiera Roberta Ficy, raczej nie może być usatysfakcjonowana końcowymi rezultatami. W niektórych miejscach koalicyjni kandydaci uzyskali wyniki poniżej oczekiwań. Stało się tak m.in. w jednym z najbardziej ‘widowiskowych’ starć tej kampanii – tzn. w wyborach na burmistrza Bratysławy. Aktualny burmistrz, Matúš Vallo, popierany przez największe aktualnie partie opozycyjne (w tym Progresywną Słowację oraz SaS) nie tylko utrzymał swoje stanowisko, ale głos na niego oddało prawie 2/3 głosujących. Popierany przez rządzących obecny minister transportu Jozef Ráž zebrał tylko połowę liczby głosów Valla. Przedwyborcze sondaże były dla Ráža o wiele korzystniejsze.
- W wyborach do żup (odpowiedników polskich sejmików wojewódzkich; przy czym żupanów – przewodniczących żup, na Słowacji wybiera się w wyborach bezpośrednich) rezultaty koalicji SMER-HLAS-SNS również nie są zadowalające. Koalicja obroniła co prawda posiadanych dotychczas w dwóch regionach żupanów, tj. w województwach nitrzańskim oraz trenczyńskim, jednakże nie będzie miała większości radnych w samych żupach. Ciekawostką jest, że w pierwszej z tych żup (nitrzańskiej) rządząca Słowacją koalicja zdobyła jedynie 4 z 54 mandatów, z czego 3 uzyskała w obwodzie Topoľčany, czyli w rodzinnym obwodzie premiera Ficy.
- W czterech regionach żupanami pozostali reprezentanci aktualnej opozycji. W regionie bratysławskim jest to Juraj Droba z SaS, który wygrał z ogromną przewagą w stosunku do kandydata SMER-HLAS-SNS (71% do 12%). Opozycja utrzymała również swoich żupanów w województwach trnawskim, żilińskim oraz preszowskim. Szczególnie interesująco wyglądał pojedynek w tym ostatnim, największym obszarowo regionie Słowacji, w którego skład wchodzą m.in. często odwiedzane przez Polaków Wysokie Tatry. Lider centroprawicowej KDH Milan Majerský rywalizował tam z liderem również opozycyjnej, ale skrajnie prawicowej Republiki Milanem Mazurkiem. Ostatecznie żupanem pozostał Majerský, pokonując Mazurka 49% do 35% (w wyborach na żupanów nie organizuje się drugiej tury). W pozostałych dwóch województwach (bańskobystrzyckim oraz koszyckim) w wyborach na żupanów zwyciężyli kandydaci niezależni.
- W wyborach na radnych do wszystkich żup aktualna opozycja liberalno-centroprawicowa (tj. PS, SaS, KDH, Demokrati oraz Slovensko) uzyskała łącznie więcej mandatów, niż koalicja SMER-HLAS-SNS. Jak to jednak w wyborach samorządowych bywa, interpretację wyników utrudnia duża liczba głosów uzyskanych przez kandydatów startujących jako niezależni. Koalicja SMER-HLAS-SNS zwraca natomiast uwagę na zdecydowaną przewagę, jeżeli chodzi o liczbę pozyskanych stanowisk starostów w gminach. Jest to związane z tym, że koalicja ma z reguły przewagę w małych miejscowościach, opozycja natomiast dominuje w miastach.
- Warte podkreślenia jest, że swoje stanowiska zachowało wszystkich ośmiu dotychczasowych żupanów. Najbliżej utraty swojej posady był koszycki żupan Rastislav Trnka, który miał tylko nieco ponad jeden punkt procentowy przewagi nad kolejnym rywalem. Taka sytuacja świadczy o tym, że, podobnie jak w Polsce, wymiana liderów na poziomie samorządowym jest dość trudna i powolna.
- Frekwencja w wyborach wyniosła 48,5%. Jest to o kilka pp. więcej, niż cztery lata temu. Z drugiej strony brak udziału ponad połowy wyborców świadczy o tym, że obydwie strony politycznego sporu, pomimo dość silnej polaryzacji, nie są w stanie łatwo zmobilizować dużej rzeszy zwolenników, jak to było w ostatnich latach np. w Polsce, ale także w kilku innych państwach UE.
Rafał Dymek
Główny ekspert Fundacji Schumana
***
Zdjęcie: Radovan Stoklasa / Reuters / Forum
