Zmierzch rządów Ficy na Słowacji. Jaka w tym rola Polski? Komentarz eksperta Fundacji

Kategorie:

Czy to koniec rządów Roberta Ficy? Główny ekspert Fundacji Rafał Dymek opisuje, jak rosnąca frustracja Słowaków porównaniami z Polską oraz rozbita scena polityczna mogą przesądzić o wyniku wyborów w 2027 roku.

Na Słowacji pozostał okrągły rok do kolejnych wyborów parlamentarnych. Aktualne sondaże wskazują, że może to być zmierzch władzy Roberta Ficy. Pełnił on już funkcję premiera łącznie przez 13 lat, aczkolwiek z przerwami, tj. w l. 2006-2010, 2012-2018, następnie od 2023 roku. Ten urodzony w 1964 roku w Topolczanach (powiatowym mieście południowo-zachodniej Słowacji) polityk wielokrotnie umiejętnie odczytywał nastroje społeczne i przechodził liczne metamorfozy swoich poglądów, dopasowując je do aktualnych trendów.  Swoją działalność zaczynał jeszcze w Komunistycznej Partii Czechosłowacji. W 1999 roku założył własną partię SMER o nurcie socjaldemokratycznym i generalnie prozachodnim. To jego rząd doprowadził do tego, że Słowacja w 2009 roku, jako jedno z pierwszych państw Europy Środkowej (po Słowenii) przyjęła euro. 

Z czasem jego poglądy, jak wielu polityków w Europie, zaczęły ewoluować w kierunku bardziej narodowym, choć nie aż tak bardzo, jak w niektórych państwach sąsiednich. Temat ewentualnego wyjścia Słowacji z Unii czy NATO, w aktualnym obozie rządzącym, jak i całym politycznym słowackim ‘mainstreamie’, właściwie nie istnieje. W każdym razie Fico rzeczywiście potrafił niejednokrotnie właściwie odczytać oczekiwania społeczne i zmieniające się trendy. Ponadto zawsze dobrze czuł się wśród ‘zwykłych ludzi’. Bardzo łatwo przychodzi mu odgrywanie roli ‘swojego chłopa’ z małego miasteczka (w kontrze do ‘elity’ zwanej przez niego pogardliwie ‘bratysławską kawiarnią), jednocześnie pielęgnując wizerunek ‘dobrego gospodarza’. Przeciwnicy Ficy oczywiście wskazują, że to wszystko robi wyłącznie z cynizmu i politycznego wyrachowania, a jego głównym celem jest utrzymanie władzy i dostępu do pieniędzy przez ‘mafię nitrzańską’ – grupę oligarchiczną z Nitry (Topolczany leżą w województwie nitrzańskim), rzekomo powiązaną ściśle z zapleczem Ficy.  

Ostatnie kilkanaście miesięcy nie idą jednak po myśli Ficy. Jego rząd raczej wydaje się przytłoczony szeregiem problemów społecznych, gospodarczych i politycznych i nie wydaje się mieć pomysłu na ich rozwiązanie. 

Paradoksalnie do pogarszającego się wizerunku kilkunastoletnich rządów Ficy pośrednio przyczyniły się…. ostatnie sukcesy sąsiedniej Polski. Powszechna zazdrość o to, w jaki sposób Polska ‘odskoczyła’ od relatywnie nieco bogatszej kiedyś Słowacji jest obecna w mediach, wypowiedziach opozycyjnych polityków, jak i w zwykłych rozmowach między obywatelami. Słowacy są nieustannie bombardowani obrazkami, jak to przekraczając północną granicę przejeżdża się z obszaru zaniedbanych, sennych i nie zawsze czystych miasteczek do miejsc z odmalowanymi domami, przystrzyżonymi i pielęgnowanymi ogródkami, zadbanymi ulicami, a do tego tętniących życiem i energią. Nawet jeżeli rzeczywistość nie jest taka zerojedynkowa, faktem jest, że również w różnego rodzaju statystykach Polska w ostatnich latach bardzo poprawiła swoje notowania względem Słowacji. 

Do tego, specyfika systemu wyborczego na Słowacji sprawia, że prawie zawsze konieczne są porozumienia kilku partii. Aktualnie w 150-osobowej Radzie Narodowej mamy 7 klubów parlamentarnych, z czego trzy tworzą koalicję. Pozostałe dwie partie koalicyjne (HLAS-SD i SNS) zdołały się już zresztą skłócić wewnętrznie i doszło do wyodrębnienia się z nich kilku dodatkowych grupek, z których każda szantażuje rząd utratą większości. Koalicja wygląda więc na skłóconą i zajmującą się głównie własnymi sprawami, a nie problemami obywateli. Choć trzeba przyznać, że ta różnorodność i niestabilność być może uchroniły Słowację przed scenariuszem węgierskim, tj. radykalnym pójściem ścieżką autokratyczną. Fico nie ma takiej pozycji w kraju, jaką miał Orban na Węgrzech i musi się jednak liczyć z innymi ośrodkami władzy. 

Czy w związku z tym Fico w 2027 straci, być może już bezpowrotnie, władzę? Jeżeli nie wydarzy się nic zmieniającego radykalnie sytuację społeczno-polityczną, jest to prawdopodobne. SMER notuje aktualnie w sondażach między 15 a 20%, a jego aktualni koalicjanci dołują w badaniach. Nie musi to jednak oznaczać łatwego przejęcia rządów przez tzw. liberalną opozycję. Największa obecnie partia opozycyjna – Progresywna Słowacja – też może liczyć na ok. 20-22% głosów i samodzielnie ze swoją blisko programową SaS oraz nieco odleglejszymi chrześcijańskimi demokratami (KDH) raczej nie złoży rządu. Ku ich rozpaczy, konieczne mogą się okazać negocjacje z ruchem ‘Slovensko’ byłego premiera Igora Matoviča – nieprzewidywalnego polityka o bardzo specyficznym temperamencie, którego znakiem rozpoznawczym jest organizowanie hałaśliwych i kontrowersyjnych akcji oraz łatwe wchodzenie w konflikty.  

Czy taka podzielona i różnorodna opozycja da radę się porozumieć? Dwa razy już nie zdała tego egzaminu. W 2012, w wyniku wewnętrznych podziałów oddała władzę, a w 2023 roku, po nieustannych kłótniach przegrała wybory. Za każdym razem do władzy wracał… Robert Fico. Zobaczymy jak będzie tym razem. 

Rafał Dymek 

Główny ekspert Fundacji Schumana 

***

Zdjęcie: Radovan Stoklasa / Reuters / Forum

Accessibility