Informacje Autor: Robert Schuman
W Kirgistanie spędziłyśmy cztery miesiące, ale do samego końca pozostawałyśmy pod wrażeniem wspaniałych krajobrazów oraz odmiennej kultury. Kirgistan to w 90% góry, więc każda podróż poza miasto to niesamowite widoki i milion okazji do robienia zdjęć. Mieszkańcy Kirgizji to głównie Kirgizi, ale jest tu również bardzo wielu Uzbeków, Turków, Tatarów oraz osób o korzeniach Rosyjskich i Niemieckich. Mimo, iż państwo stanowi mieszankę etniczną, jest jedna cecha, która łączy wszystkich jego mieszkańców - gościnność. Przejawia się ona głównie w zachęcaniu do jedzenia i picia, aż gość nie może ruszyć się z miejsca. Każdy jest też chętny, aby wskazać drogę, opowiedzieć coś o swojej kulturze lub zaprosić do swojego domu.
Byłyśmy wraz z Marysią wolontariuszkami w Polskiej Parafii w Dżalalabadzie, gdzie naszym głównym zajęciem było przygotowywanie i prowadzenie lekcji angielskiego. Zajęcia, były oczywiście bezpłatne i mile widziany był na nich każdy nie zależnie od pochodzenia czy wyznania. Zainteresowanie było dość duże, ponieważ, języki w Kirgistanie prowadzone są na bardzo niskim poziomie. Brakuje wykwalifikowanych nauczycieli, którzy albo wyjechali do Rosji w poszukiwaniu lepszych zarobków, albo są na tyle dobrzy, że wolą prowadzić prywatne zajęcia i całkiem nieźle na tym zarabiać. Przeciętny nauczyciel w szkole zarabia około 200 zł miesięcznie i znając tamtejsze realia nie wiem jak za tę kwotę ktokolwiek mógłby się utrzymać.
Program zajęć w szkołach i uniwersytetach jest nudny i dosyć ambitny, jeśli wziąć pod uwagę możliwości tamtejszych nauczycieli ( wiem, ponieważ kilkoro uczęszczało na moje zajęcia). Uczniowie wspominali, że lekcje polegają na pracy z tekstem, który jest na ogół tak trudny, iż po jego tłumaczeniu na nic innego nie starcza czasu. Dlatego dzieci i młodzież były zachwycone naszymi zajęciami. Najmłodsi uczniowie na swoich zajęciach dużo kolorowali, wycinali obrazki i śpiewali piosenki co było dla nich absolutną nowością. Na zajęciach z młodzieżą staraliśmy się dużo dyskutować, oglądać filmy, słuchać muzyki oraz organizować gry. Uczniowie zawsze dziękowali za lekcje i chwalili nas za ciekawe pomysły i prezentację materiału.
Do naszej pracy należało również organizowanie cotygodniowych zabaw dla dzieci z Domu Inwalidów w Dżalalabadzie. Warunki w Domu, dla przeciętnego Europejczyka wydają się być dramatyczne, ale miałyśmy okazję przekonać się, że jest to jedna z lepszych tego typu placówek w Kirgistanie. Problem polegał na tym, że dzieci dzień w dzień pozostawione były same sobie. Pracownicy nie mają pomysłów, ani czasu na organizowanie zajęć dla podopiecznych. Dzieci podzielone były na cztery grupy: „chodzące”, „pełzające”, „leżące” i „agresywne”. My pracowałyśmy z tymi trzema pierwszymi grupami. W każdy wtorek i czwartek starałyśmy się dostarczyć dzieciom trochę rozrywki. Do dzieci chodzących przynosiłyśmy np. chustę animacyjną co sprawiało im dużo radości, a nasze gry i zabawy dodatkowo zapewniały im odrobinę ruchu. Dzieci pełzające najbardziej cieszyły się kiedy śpiewałyśmy im piosenki, najlepiej żywo przy tym gestykulując. Uśmiechały się do nas i próbowały śpiewać razem z nami. Dzieciom leżącym wystarczyło okazać odrobinę czułości. Nie były przywyczajone do tego, że ktoś do nich mowi lub trzyma za ręką, ale po krótkim czasie tak przywyczaiły się do naszej obecności, że już na dźwięk naszego głosu zaczynały się uśmiechać.
Dość istotną częścią kultury z którą musiałyśmy mierzyć się każdego dnia jest obecna sytuacja polityczna Kirgistanu. Na pierwszy rzut oka, wygląda na to, że wszystkie narodowości żyją ze sobą w zgodzie i harmonii. Jednak jeśli trochę porozmawiać z lokalną ludnością, szybko można wyczuć wrogość i uprzedzenia w ich poglądach. Ciężko oswoić się z oficjanie wygłaszanymi rasistowskimi opiniami o innych narodowościach. Pocieszeniem jest jednak fakt, że istnieję jednak duża grupa ludzi, która nie tylko sprzeciwia się takiej postawie, ale walczy o równe prawa I traktowanie wszystkich mieszkańców Kirgistanu.
Uważam, że Wolontariat Europejski to świetny program promujący nie tylko działalność na rzecz lokalnych społeczeństw, ale również zwiększający wrażliwość kulturową i wiedzę o wspólnocie europejskiej. W moim przypadku projekt to niesamowite przeżycia, poznanie odmiennej kultury, ale przede wszystkim zdobycie zupełnie nowego doświadczenia, które na pewno przyda się w poszukiwaniu pracy. Wyjazd na EVS, był wspaniałym doąwiadczeniem. Jeśli mogłabym skorzystać z tej możliwości znowu, zrobiłabym to bez wachania.
![]() |
![]() |
Działania Fundacji są współfinan- sowane przez Unię Europejską, program Europa dla Obywateli |
Treść © Polska Fundacja im Roberta Schumana 1993 - 2011 / Projekt graficzny © F I W 2010 / Wdrożenie i obsługa OpenWeb